;








Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Maegi
26-08-2014, 11:38
Kim jest moja matka? - Tajemnica narodzin Jona Snow

Kto jest matką Jona?
Córka rybaka
11%
 11%  [ 20 ]
Ashara Dayne
5%
 5%  [ 10 ]
Lyanna Stark
80%
 80%  [ 142 ]
Elia
2%
 2%  [ 5 ]
Głosowań: 177
Wszystkich Głosów: 177

Autor Wiadomość
Melisandre 


Dołączyła: 22 Maj 2012
Wysłany: 01-12-2012, 3:12    

Sirlondil - Arryn mówił to na temat Baratheona, a nie Rhaegara. Nasienie tego Targaryena wcale nie musiało być 'dominujące'. Przykładem sa tu chociazby dzieci Neda i Catelyn ;)
_________________
For the night is dark and full of terrors.
 
 
Alveaner 



Dołączyła: 06 Sty 2008
Wysłany: 01-12-2012, 10:25    

Sirlondil napisał/a:
Jak mówił Jon Arryn: Nasienie jest silne. Mówił to na podstawie księgi o rodach Westeros. Gdyby Jon był synem Rhaegara byłby do niego podobny z wyglądu.

Mówił to o Barethonach. Nie musi się to odnosić do wszystkich rodów Westeros.
Poza tym generalnie 'jasne' geny są recesywne, a 'ciemne' dominujące więc w przypadku Roberta ma to sens, a Rhaegara nie.
_________________

Draco dormiens nunquam titillandus.
 
 
Ringareth 



Dołączył: 20 Lip 2012
Skąd: Markuszów
Wysłany: 06-12-2012, 1:17    

Zagłosowałem na Lyannę, chociaż jest to dla mnie opcja nie tyle pewna co jedynie najbardziej prawdopodobna - obraz sytuacji miesza mi tu wzmianka o córce rybaka oraz fakt iż Ned nie wyjawił prawdy Catelyn, co móglby spokojnie zrobić gdyby Jon był jego siostrzeńcem. Tak więc niecierpliwie będę czekał na wyjaśnienie tej zagadki...
_________________
"Niektórzy myślą dlatego, że boją się działać"
 
 
Miray 


Dołączyła: 17 Lip 2011
Wysłany: 06-12-2012, 2:39    

Mam pytanie do wszystkowiedzących fanów ;)
Ile czasu minęło od śmierci Brandona Starka do powrotu Eda Starka z wojny?
Czy istnieje możliwość aby Jon był w rzeczywistości bękartem Brandona? Chodzi mi tu tylko o czas.
Eddard mógłby chcieć to ukryć przed Catlyn biorąc pod uwagę, że miała wyjść za jego brata.

P.S. Ja też głosowałam na Lyanne
 
 
Apacz 



Dołączył: 17 Sty 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-12-2012, 2:47    

Miray napisał/a:
Czy istnieje możliwość aby Jon był w rzeczywistości bękartem Brandona? Chodzi mi tu tylko o czas.

A kto w tym scenariuszu miałby byc jego matką? ;)
_________________
The North remembers that Winter is coming
 
 
Miray 


Dołączyła: 17 Lip 2011
Wysłany: 06-12-2012, 3:26    

Apacz napisał/a:
A kto w tym scenariuszu miałby byc jego matką?

Chodź by Ashara. Równie dobrze mogła popełnić samobójstwo nie po starcie brata, a po stracie ukochanego. Po śmierci Brandona został jej syn i to on trzymał ją przy życiu, a potem odebrano jej nawet jego.
Spojrzenia które posyłał jej Eddard mogły wynikać z wiedzy o romansie z tej dwójki. W sumie... To mógł ją nawet kochać.
Jedyne co mi tu nie pasuje to to czemu Eddard odebrał jej syna.
Kłamstwo wobec Catlyn jest zrozumiała, ale tu niewidzie żadnego logicznego wytłumaczenia.
 
 
Marek K.


Dołączył: 05 Gru 2010
Wysłany: 06-12-2012, 4:54    

Możliwe, że Ned wcale nie był taki ok za młodu jak się Nam wydaje. Dopiero z czasem otrzymaliśmy Nedowatego Eddarda. Młody Ned mógł kochać Asharę, ale ta oddała się w ramiona Brandona. Ned po przybyciu do Starfall postanowił zabrać bratanka i tym samym jakoś odegrać się na Asharze. I skończyło się to jej samobójstwem. I być może ten natłok śmierci ostatecznie zmienił Neda. Nie wiem czy tak mogło być na 100%, ale to takie moje podejrzenie w przypadku gdyby wersja z Brandonem jako ojcem Jona była prawdopodobna.
 
 
Lucavillo


Dołączył: 09 Paź 2012
Wysłany: 07-12-2012, 10:21    

trzygłowy smok to trojaczki Dany i młodego Gryfa, a Jon jest synem Lyany i Roberta Barethona
 
 
Eönwë 



Dołączył: 18 Mar 2012
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 07-12-2012, 11:00    

Cytat:
A kto w tym scenariuszu miałby byc jego matką? ;)


Możemy pojechać po bandzie u zrobić teorię B+L=J. Wtedy wszystko zostaje w rodzinie a Brandon i Lyanna są odpowiednikami Jaime'a i Cersei ;) .

Poważniej rzecz biorąc, wydaje mi się, że nie ma możliwości wymyślić czegokolwiek nowego. Tak naprawdę wszystkie teorie obracają się wokół Lyanny bądź Neda, a nic (w tym momencie) nie jest w stanie przechylić szali na którąś ze stron.

Co do Neda, faktycznie, mogło wydarzyć się coś, co miało wpływ na dalszą część jego życia. Nie wierzę, by bohater PLiO mógł być wręcz nieskazitelny (bądź co bądź, Nedowi niewiele da się zarzucić). Być może kierowało nim poczucie winy. Nie wiem, ale mam nadzieję na wyjaśnienie tej kwestii ;) .

A co, jeśli Jon okaże się synem jakichś wieśniaków, których Ned w przypływie złości po stracie Ashary i Lyanny zabił? To dopiero byłby zwrot akcji :lol: .
_________________
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur."
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 09-12-2012, 2:52    

Jakoś nie wydaje mi się, żeby Jon mógł być synem Brandona... Jakoś teoria B+L=J też nie bardzo mi pasuje. Na plus przemawia fakt, że Jon ma "starkowski" wygląd oraz tłumaczyłoby to w pewnym stopniu dlaczego Ned nigdy nie chciał rozmawiać o pochodzeniu Jona. Jednakże zastanawiam się po co w takim razie Rhaegar trzymałby Lyannę u siebie? Po to, żeby mogła w spokoju urodzić bękarta swojego brata? Jakoś całkiem mi to nie pasuje.

Jak już wielokrotnie podkreślałam, wierzę całą sobą w teorię R+L=J. Wiele faktów skłoniło mnie do uwierzenia w tę teorię. Między innymi to, że GRRM powiedział, że to frustrujące, kiedy fani tak szybko rozwiązują zagadkę, która miała się wyjaśnić dopiero w ostatnich tomach. Wiem, że te słowa nie muszą się odnosić akurat do tej zagadki, ale to rozwiązanie podoba mi się najbardziej i jest wg mnie najbardziej przekonujące, więc będę w nie wierzyć dopóki w ręce nie będę miała książki, w której George zaprzeczy wszystkim moim domysłom :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Lothluin 



Dołączyła: 09 Gru 2012
Skąd: Kraków
Wysłany: 09-12-2012, 4:17    

Witam! Na początku przyznam, że jestem zwolenniczką teorii R+L=J i wszystko byłoby dobrze gdybym nie zabrała się ponownie za sagę i znalazłam coś takiego w GoT co zabiło mi ćwieka:
Cytat:
Ned jechał teraz z obliczem Jona Snow przed oczyma, była to twarz bardzo podobna do jego twarzy, tyle że młodsza. Skoro bogowie spoglądają na bękarty nieprzychylnym okiem, pomyślał ze smutkiem, dlaczego obdarzają mężczyzn taką żądzą?

Wszystko byłoby jeszcze ok gdyby nie to, że był to fragment kiedy rozmyślał jak bardzo bękarty króla są do Roberta podobne. Brzmiało to jak analogia troszeczkę. Stronę później mamy znowu dziwne rozważania Neda
Cytat:
Po raz pierwszy od lat pomyślał o Rhaegarze Targaryenie. Zastanawiał się, czy Rhaegar odwiedzał burdele: nie wiadomo dlaczego, ale uznał, że nie.

Tu już można się dopatrywać różnego znaczenia. Jeśli To Rhaegar jest ojcem Jona czemu Ned myśli o nim tak rzadko i tak mało poświęca mu uwagi. Z drugiej strony uznał, że był on człowiekiem jego pokroju - nie chadzał do burdeli, więc jest to argument za prawdziwą miłością do Lyanny a więc może i za potomkiem w postaci Jona?
A dla tych, którzy twierdzą, że uroda Jona wyklucza pochodzenie od Targaryenów taki fragment (też Ned szperający w historii rodów)
Cytat:
(...) zawsze złoto ustępowało przed węglem.

Czyli wszystko możliwe :)
Podsumowując skłaniam się ku teorii R+L, a Was proszę o rozwianie moich ostatnich wątpliwości :)
 
 
Eönwë 



Dołączył: 18 Mar 2012
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 09-12-2012, 7:28    

Karwis, zauważ " ;) " w mej wypowiedzi. Po prostu stwierdzam, że do czasu wyjaśnienia najbardziej prawdopodobne wydają się teorie mówiące o tym, że Jon jest synem Lyanny i Rhaegara oraz Neda i jakiejś kobiety. Wszystkie pozostałe są wymyślane raczej na siłę jak na przykład moja (chyba, może na westeros.org ktoś też coś takiego sugerował ;) ) wymyślona na poczekaniu B+L=J.

Co do wyglądu Jona - cechy Targaryenów były chyba raczej recesywne (pamiętam że kilkoro dziedziczyło je raczej po matce z pomniejszego rodu), więc nie dziwne byłoby większe podobieństwo do Wilkorów niż Smoków.
_________________
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur."
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 09-12-2012, 10:58    

Eönwë, rozumiem, że podajesz nam pod rozwagę różne teorie, nawet mało prawdopodobne, doceniam to, bo dzięki temu można sobie podyskutować :) Nie chciałam w żadnym wypadku dać do zrozumienia, że ta Twoja teoria z Brandonem jest całkowicie nieprawdopodobna- wskazałam tylko co mi przeszkadza w przychyleniu się do niej, ale podałam też powody, dla których teoria mogłaby mieć sens :) Uważam, że fajnie jest tak przedyskutować temat pod różnymi kątami, bo czasami jakaś mała wzmianka może człowieka naprowadzić na właściwy trop, na który sam by nie wpadł gdyby ktoś inny nie podsunął mu pomysłu :)

I oczywiście zgadzam się, że Jon wcale nie musi mieć typowo targaryeńskich cech wyglądu. Wystarczy spojrzeć na Neda i Cat- większość ich dzieci odziedziczyła wygląd po matce a nie po ojcu :D
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Eönwë 



Dołączył: 18 Mar 2012
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 09-12-2012, 11:03    

Rozumiem to i nie dziwię się lukom, które w niej dostrzegłaś, gdyż sam je widzę. Po prostu chciałem powiedzieć, że jak na razie, wszystko jest możliwe (choćby związek B+L). Nie obstaję za tym, choć możliwe, że George akurat wpadł na to (ale myślę, że jednak nie :P ). Co do dyskusji - zgadzam się. Są przydatne, rozwijają horyzonty :) .
_________________
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur."
 
 
Zaskała 



Dołączył: 22 Paź 2012
Skąd: Podhale
Wysłany: 10-12-2012, 8:56    

Powiem wprost. Mam nadzieją że Jon nie jest Targiem. Osobiście nie znajduje w nim cech smoka. Chyba tylko szaleństwo które pchnęło go do zdrady za którą zapłacił życiem.

Lothluin napisał/a:

Cytat:
(...) zawsze złoto ustępowało przed węglem.

Czyli wszystko możliwe


Kiedy patrze na dzieci Neda to powiedzenie blaknie albo powinno brzmieć. ... zawsze węgiel ustępował przed miedzią. ;) (taki żarcik) Chodzi o to że nie mamy pewności jak to jest z dziedziczeniem u Targaryenów. I tak myślę że nie do końca tędy droga jeśli chodzi o rozwiązanie zagadki.
Tak czy inaczej Martin zostawił sobie tyle furtek że jeśli Jon okaże się synem Wylli czy Lyanny to i tak nie będzie mu czego zarzucić. Część fanów i tak będzie zawiedziona.
_________________
- Ktoś zdradził. - Hotah wzruszył ramionami. - Zawsze ktoś zdradza.
 
 
Lothluin 



Dołączyła: 09 Gru 2012
Skąd: Kraków
Wysłany: 10-12-2012, 11:28    

Jeżeli już mówimy o Nedzie to miał on włosy brązowe :) co też jest dość podejrzane patrząc na Jona. Po kim on odziedziczył tak czarne włosy i ciemne oczy? Jeżeli chodzi o Targaryenów to sam Robert pochodzi z ich bocznej linii co oznacza, że nietrudno było zdominować "ciemnymi" genami ich srebrne włosy i fioletowe ślepka.

Z drugiej strony Lyanna też chyba nie była mocną brunetką. Mówiłam, że coś mi się ta teoria R+L=J zaczyna psuć....

Jeszcze jedno, Elia Martell była ciemnowłosa i miała dwójkę dzieci - Aegona nie licze, był niemowlakiem i nie wiemy czy ten dorosły to naprawdę syn Rhaegara i Eli, ale czy ktoś pamięta jak wyglądała Rhaenys? Zawsze byłby to jakiś wyznacznik do dalszych rozważań dla tej teorii...
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 1:02    

Hmm... ale to w takim razie kto miał takie naprawdę czarne włosy w rodzie Starków? Bo jakby nie patrzeć Jon ma "starkowski" wygląd, więc co najmniej jedno z rodziców powinno być z rodu Starków... Jeśli nie jest synem Neda to musi być synem kogoś, dla kogo Eddard był w stanie poświęcić swój honor.

Poza tym, jeżeli Jon nie jest dzieckiem Lyanny to co ona kazała Nedowi w takim razie obiecać? :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Zaskała 



Dołączył: 22 Paź 2012
Skąd: Podhale
Wysłany: 10-12-2012, 1:49    

Co Eddard mógłby obiecać?
- że nie powie Robertowi że go nie kochała.
- żeby zabrał jej zwłoki do Winterfell.
- żeby nie mówił Robertowi że zakochała się w Rhaegarze.
- żeby ją pomścił.
- żeby ród Starków przetrwał.

Ktoś inny pewnie mógłby dodać jeszcze trzy razy tyle powodów do obietnic.
_________________
- Ktoś zdradził. - Hotah wzruszył ramionami. - Zawsze ktoś zdradza.
 
 
Apacz 



Dołączył: 17 Sty 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-12-2012, 2:02    

Zaskała napisał/a:
Co Eddard mógłby obiecać?
- że nie powie Robertowi że go nie kochała.
- żeby zabrał jej zwłoki do Winterfell.
- żeby nie mówił Robertowi że zakochała się w Rhaegarze.
- żeby ją pomścił.
- żeby ród Starków przetrwał.


To polećmy po kolei. Wszystko to oczywiście moje subiektywne opinie:

- skoro go nie kochała, to po jaką cholerę miałoby jej zależeć, żeby nie zranić uczuć Roberta? I to jeszcze na łożu śmierci? Słowem, zupełnie by się to nie trzymało kupy, tak pod względem logicznym, jak i fabularnym.

- to chyba jedyna z potencjalnych obietnic, która mogłaby ewentualnie być rozpatrywana jako w miarę realna alternatywa. Ale znów - mam wrażenie, że mało kto leżąc na łożu śmierci tak bardzo przejmowałby się tym, co się z nim stanie po śmierci. Z reguły bardziej nas wtedy chyba jednak zajmują żywi, których na tym świecie zostawiamy.

- patrz punkt pierwszy, z jeszcze większym zastrzeżeniem. Dziewczyna umiera, prosi brata o spełnienie obietnicy, której spełnienie wymaga potem od niego (jak sam przed sobą przyznaje) olbrzymiego poświęcenia, i miałoby to dotyczyć "nie powiedzenia Robertowi prawdy o uczuciach Lyanny"? Wolne żarty.

- ponownie kwestia praktycznie bez znaczenia dla umierającej, a na dodatek na kim właściwie miałby Ned wywrzeć tę pomstę? Na Rhaegarze, którego ewidentnie kochała? Na dodatek Ned targany tymi wspomnieniami nie wyrzuca sobie, że tej obietnicy nie spełnił, przeciwnie, konstatuje jak wiele go jej dotrzymanie kosztowało. Ergo - obietnica została dotrzymana. A o żadnej osobistej pomście za Lyanne nie słyszeliśmy ani słowa.

- to już w ogóle jakiś absurd. Nie widzę ani powodu, aby umierająca Lyanna miała prosić o coś takiego (co nie leżało w mocy ani jej, ani Neda, ani nikogo innego), ani możliwości, aby Ned coś takiego obiecał.

Opis tej sytuacji z Gry o tron sugerował jednak wyraźnie, że obietnica dotyczyła sprawy życia i śmierci, czegoś najważniejszego dla Lyanny, co przekładała nad swoje życie i honor własnego brata. Słowem, czegoś takiego jak życie własnego dziecka.
_________________
The North remembers that Winter is coming
 
 
Zaskała 



Dołączył: 22 Paź 2012
Skąd: Podhale
Wysłany: 10-12-2012, 2:52    

Apaczu widzę że jesteś zagorzałym zwolennikiem teorii R+L=J :D
Być może masz rację, jednak nie odrzucałbym moich powodów tak łatwo (zastrzegam że są to tylko odpowiedzi na pytanie Lothluin, mniej lub bardziej prawdopodobne.).
- No nie wiem... Jeżeli koleś między innymi z miłości do niej rozpoczyna rebelię, jest mu zaręczona to nie ma go całkiem za nic? Chyba.
- różni ludzie mają różne zachcianki typu: rozsyp moje prochy nad... lub: chciałbym na zawsze spocząć w ... Dlaczego nie Lyanna?
- Tutaj muszę przyznać że argument masz bardzo mocny. I może on podważać prawie wszystkie inne teorie oprócz opieki nad rzekomym dzieckiem jeśli to ją chcesz poprzeć.
- Może rzeczywiście mnie poniosło ;P
- Kiedy Brandon nie żyje, Pozostaje tylko Ned i Benjen. Na łożu śmierci takie sprawy nie są już takie błahe. W ich rzeczywistości to bardzo ważna sprawa.
_________________
- Ktoś zdradził. - Hotah wzruszył ramionami. - Zawsze ktoś zdradza.
 
 
Apacz 



Dołączył: 17 Sty 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-12-2012, 3:10    

Zaskała napisał/a:
Apaczu widzę że jesteś zagorzałym zwolennikiem teorii R+L=J :D


Owszem, ale to nie ma nic do rzeczy, do zaproponowanych przez Ciebie przykładów podszedłem stricte logicznie. ;)

Zaskała napisał/a:
- No nie wiem... Jeżeli koleś między innymi z miłości do niej rozpoczyna rebelię, jest mu zaręczona to nie ma go całkiem za nic? Chyba.


Nie chodzi o to, że ma go za nic. Ale naprawdę nie chce mi się wierzyć, że najważniejsze o czym by miała myśleć na łożu śmierci to właśnie dobre samopoczucie Roberta Baratheona. No i plus to o czym pisałem wcześniej. Z tych samych wspomnień Neda wynika, że dotrzymanie tej obietnicy było dla niego piekielnie trudne i wymagało olbrzymiego poświęcenia. Zatajenie prawdy przed Robertem raczej się pod tę definicję nie łapie.

Zaskała napisał/a:
- różni ludzie mają różne zachcianki typu: rozsyp moje prochy nad... lub: chciałbym na zawsze spocząć w ... Dlaczego nie Lyanna?


Ponownie ta sama odpowiedź. Gdzie to poświęcenie, wymagane do spełnienia obietnicy?

Zaskała napisał/a:
- Tutaj muszę przyznać że argument masz bardzo mocny. I może on podważać prawie wszystkie inne teorie oprócz opieki nad rzekomym dzieckiem jeśli to ją chcesz poprzeć.


Dzięki. :) Owszem, to właśnie tę teorię sam popieram, ale - jak wspomniałem na wstępie - tutaj próbuję jedynie podejść analitycznie i bez emocji do wszystkich pozostałych potencjalnych ewentualności. :)

Zaskała napisał/a:
- Może rzeczywiście mnie poniosło ;P


:D

Zaskała napisał/a:
- Kiedy Brandon nie żyje, Pozostaje tylko Ned i Benjen. Na łożu śmierci takie sprawy nie są już takie błahe. W ich rzeczywistości to bardzo ważna sprawa.


Ponownie, nie chodzi o to, że to nieważna sprawa. Tyle tylko, że ani Ned nie jest w stanie czegoś takiego obiecać, bo w żadnym razie nie zależy to tylko od niego, ani Lyanna nie byłaby na tyle infantylna, żeby takiej obietnicy wymagać, również w pełni zdając sobie sprawę z tego, że jej spełnienie nie leży w gestii brata. No i dodatkowo ponownie kwestia tego poświęcenia: do tej pory jej spełnienie wymagałoby od Neda jedynie spłodzenia gromadki dzieci, co uczynił raczej z entuzjazmem. A ich dalsze losy zupełnie wymykają mu się z rąk, więc w tych rozmyslaniach raczej wyrzucałby sobie, że obietnicy spełnić nie będzie w stanie, a nic takiego nie miało miejsca.
_________________
The North remembers that Winter is coming
 
 
Dondarrion 


Dołączył: 01 Cze 2012
Wysłany: 10-12-2012, 3:27    

Jon Snow to syn Lyanny Stark i Roberta Baratheona.
Autor wielokrotnie zwracał uwagę na urodę, a dokładniej na kolor włosów (czarny) Jona, a jak powszechnie wiadomo, czarne włosy nosili wszyscy z rodu Baratheonów.
U Starków zaś dominował kolor brązowy, a podczas dochodzenia w sprawie śmierci Jona Arryna (a raczej morderstwa) Ned Stark natrafił na księgę, gdzie przeczytał iż czarny to kolor dominujący u Baratheonów i nie było wyjątków, aby dziecko któregoś z Baratheonów nosiło inny kolor włosów niż czarny.
Lyanna nie kochała Roberta, mogła go nawet nienawidzić i zapewne nie chciała aby jej dziecko było wychowywane na dworze, w siedlisku intryg, spisków i mordów.
Nic dziwnego zatem iż wymusiła na swym bratu tę obietnicę... Stąd Ned nie mógł wyjawić prawdy, a nawet kłamał, rozmawiając ze swym królem i jednocześnie najlepszym przyjacielem.
 
 
Mardock



Dołączył: 13 Paź 2012
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 10-12-2012, 3:56    

@Dondarrion
Teoria mogłaby trzymać się kupy, gdyby nie jedna sprawa. Z tego co pamiętam, Robert nie odbył z nią stosunku, gdyż miałoby to się odbyć dopiero po ślubie. Po za tym - czy oni w ogóle przebywali ze sobą dłużej w samotności? Nie przypominam sobie, by Robert lub Ned o tym wspomnieli.

A do Jona będącego Targiem mam tylko jedno zastrzeżenie - skoro jest księciem, którego obiecano, wywodzącego się z Targaryenów i mającego ich najlepsze cechy - to dlaczego poparzył się ogniem? (Sytuacja z zombie-Othorem) Czy nie powinien, jak Daenerys nie odnieść żadnych obrażeń? (Smok, który może się poparzyć, nie jest smokiem, czy coś w ten deseń).
 
 
Apacz 



Dołączył: 17 Sty 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-12-2012, 4:04    

Mardock napisał/a:
skoro jest księciem, którego obiecano, wywodzącego się z Targaryenów i mającego ich najlepsze cechy - to dlaczego poparzył się ogniem? (Sytuacja z zombie-Othorem) Czy nie powinien, jak Daenerys nie odnieść żadnych obrażeń? (Smok, który może się poparzyć, nie jest smokiem, czy coś w ten deseń).


O mamusiu. To już było tyle razy wyjaśniane na forum, w różnych tematach, że ręce opadają.

Daenerys nie jest odporna na ogień, podobnie jak żaden inny Targaryen. Martin wyjaśniał to wielokrotnie na spotkaniach z fanami, na blogu itp. Zdarzenie z końcówki Gry o tron jest jednorazowym wydarzeniem o charakterze magicznym, które Daenerys sama sobie błędnie interpretuje.

A teoria o Robercie jako ojcu brzmi na pierwszy rzut oka nawet interesująco. Oficjalnie faktycznie nie wiemy, aby mieli okazję przebywać z Lyanną sam na sam, ale nie znaczy to, że w istocie nie miało to miejsca. Może na przykład ciąża była efektem quasi gwałtu Roberta i stąd Lyanna nie chciała o tym nikomu powiedzieć. Inna sprawa, że jakiś geek powinien się wypowiedzieć czy pasują ramy czasowe. Moim zdaniem może się okazać, że jednak niekoniecznie.
_________________
The North remembers that Winter is coming
 
 
Mardock



Dołączył: 13 Paź 2012
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 10-12-2012, 5:45    

Apacz napisał/a:
Mardock napisał/a:
skoro jest księciem, którego obiecano, wywodzącego się z Targaryenów i mającego ich najlepsze cechy - to dlaczego poparzył się ogniem? (Sytuacja z zombie-Othorem) Czy nie powinien, jak Daenerys nie odnieść żadnych obrażeń? (Smok, który może się poparzyć, nie jest smokiem, czy coś w ten deseń).


O mamusiu. To już było tyle razy wyjaśniane na forum, w różnych tematach, że ręce opadają.

Daenerys nie jest odporna na ogień, podobnie jak żaden inny Targaryen. Martin wyjaśniał to wielokrotnie na spotkaniach z fanami, na blogu itp. Zdarzenie z końcówki Gry o tron jest jednorazowym wydarzeniem o charakterze magicznym, które Daenerys sama sobie błędnie interpretuje.

Kolejny powód, żebym znów musiał przeczytać sagę, a nie kierować się serialem, bo zaczyna mi się mieszać jedno z drugim. A w serialu to Dany ma całkowitego resista na ogień. Oczywiście przepraszam za pomyłkę.

Co do Roberta - kochał Lyannę, ale jej praktycznie nie znał. Wątpię, by mieli jakieś większe ze sobą zażyłości. Choć teoria sama w sobie wydaje się być ciekawa i sensowna. Mimo to praktycznie żadnych poszlak (jak w rodzaju płatków niebieskich róż) nie ma. Ja też jestem zwolennikiem teorii R+L=J, ale jednocześnie jestem ciekawy, czy będzie miała znaczenie, jeśli Jon faktycznie zginął.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 5:49    

No tak, ale czy w przypadku gwałtu Lyanna nie zwierzyłaby się choć Nedowi? A ten raczej nie utrzymywałby już tak przyjaznych stosunków z Robertem, gdyby się o tym dowiedział. Poza tym, ciągle to samo pytanie: dlaczego Rhaegar trzymał ją przy sobie skoro nosiła dziecko innego?

No chyba że sprawy miałyby się tak: Robert zmusza Lyannę do przedmałżeńskiego stosunku (co absolutnie mi nie pasuje, bo z tego co wiemy gloryfikował ją straszliwie). L. zachodzi w ciążę, ale nie chce mieć nic wspólnego z Robertem, więc uczynny (zakochany?) Rhaegar 'porywa' ją, aby nikt się nie dowiedział o jej ciąży (żeby ukryć plamę na honorze Starkówny) i wkurzony Robert rozpoczyna wojnę. Lyanna rodzi dziecko i umiera w ramionach Neda w międzyczasie zdradzając mu tajemnicę swojej ciąży. Każe mu ukryć dziecko i nigdy nie powiedzieć Robertowi o jego istnieniu. No i przy okazji musiałaby wymóc na nim obietnicę, że nie da Baratheonowi poznać, że się o wszystkim dowiedział.

Jednakże musimy wziąć pod uwagę, że Ned był POV-em, więc jeśli miałby coś tak wielkiego do zarzucenia swojemu przyjacielowi to na pewno byśmy o tym wiedzieli. Ponadto, jeśli Lyanna poszłaby do łóżka z RB z własnej woli to Ned wypominałby sobie, że ma jakieś tajemnice przed przyjacielem... Tzn. chodzi mi o to, że pewnie jakoś dałby do zrozumienia, że ukrywa coś przed nim. No i w momencie spisywania testamentu RB pewnie przyszedłby mu na myśl Jon, choć przez chwilę...
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Lothluin 



Dołączyła: 09 Gru 2012
Skąd: Kraków
Wysłany: 10-12-2012, 6:13    

No właśnie Ned był POV-em a tak mało poświęca myśli Rhaegarowi, a jeżeli już, to bez emocji (cytowałam wyżej). Czy, jeżeli Jon jest synem Targaryena, nie powinien poświęcać mu choć trochę więcej czasu? Przecież dzień w dzień patrzyłby na jego syna. "Obiecaj mi" może być po prostu kolejna zagadką Martina ale może dotyczyć zupełnie innego wątku. Przykłady przytoczył Zaskała. Sam Ned po raz pierwszy wspomina tę obietnice kiedy mówi Robertowi o sprowadzeniu ciała Lyanny do Winterfell.

Chciałabym, żeby pochodzenie Jona było wyjątkowe, bo wiem, że ta postać ma do odegrania dużą rolę (wierze twardo we wizje Mel :) ). Wiem też, że musi płynąć w nim krew Starków (wygląd) ale coś mi tu dalej nie gra. Nie skreślam tej teorii, ale z natury jestem sceptykiem. Nie zdziwię się też, jeżeli Martin zrobi nam wszystkim na złość i na szybko zmieni plany, nawet jeśli początkowo ta teoria była prawdą :)
 
 
Dondarrion 


Dołączył: 01 Cze 2012
Wysłany: 10-12-2012, 6:30    

Jest to równie prawdopodobne, co wcześniejsze teorie, nawet ta odnośnie ojcostwa Rhaegara, co wg. mnie jest mało prawdopodobne, jako że autor naukowo trzyma się "dziedziczenia genów" w całej sadze, także skąd u licha ciemne oczy i włosy u Jona, skoro Lyanna miała jasne oczy i włosy, a Rhaegar srebrne włosy i fioletowe oczy?

Jedno jest pewne: w żyłach Jona Snowa płynie krew Starków. To nie ulega wątpliwości.

A tak poza tym, to wciąż nie daje mi spokoju zapomniany przez wszystkich Benjen Stark.
Otóż zaraz po turnieju w Harrenhal wyruszył na Mur, by wdziać czarne szaty.
Powód tej decyzji wciąż pozostaje nieznany, jest owiany mgiełką tajemniczości, podobnie jak pochodzenie Jona Snowa.
A przypominam, że wtedy Lyanna jeszcze żyła...
Wiadomym jest, że Martin lubi zaskakiwać czytelników. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że Jon Snow jest owocem związku kazirodczego Lyanny i Benjena.
To by tłumaczyło to "Obiecaj mi, Ned." i stosunek Benjena do Jona.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 6:38    

No cóż, Benjen jest dla mnie bardziej prawdopodobny niż Brandon, niemniej jednak ciągle nie daje mi spokoju udział Rhaegara w całej sprawie. Dlaczego właściwie Lyanna miałaby siedzieć zamknięta w Wieży Radości, jeśli nosiłaby dziecko swojego brata? Po co Rhaegar miałby ją tam trzymać?

Poza tym jakoś kazirodztwo nie pasuje mi do Starków, oprócz tego Jon mi pasuje na połączenie Lodu i Ognia :) Moim zdaniem teoria R+L=J ma najwięcej argumentów "za" ze wszystkich przytoczonych teorii :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Alveaner 



Dołączyła: 06 Sty 2008
Wysłany: 10-12-2012, 7:09    

Dondarrion napisał/a:
także skąd u licha ciemne oczy i włosy u Jona, skoro Lyanna miała jasne oczy i włosy, a Rhaegar srebrne włosy i fioletowe oczy?

Skąd u licha pomysł, że Lyanna miała jasne włosy i oczy? O.o

Moim zdaniem Jon też nie jest czarnowłosy dałabym sobie rękę uciąć, że nigdzie to nie jest napisane. Za to jest na pewno wspomniane, że jako jedyni z Aryą są podobni do ojca i odziedziczyli po nim wygląd (a Arya na pewno miała brązowe włosy), więc przypuszczalnie Jon też (nawet wydaje mi się, że było to gdzieś wspomniane tylko nie mogę tego znaleźć).

Dondarrion napisał/a:
Wiadomym jest, że Martin lubi zaskakiwać czytelników. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że Jon Snow jest owocem związku kazirodczego Lyanny i Benjena.

A jaki on miał do Jona stosunek? Jak dla mnie dość normalny, nic nadzwyczajnego, zwłaszcza jeśli by wiedział, że Jon jest synem jego zmarłej siostry.
No właśnie, mnie się wydaje, że Benjen mógł wiedzieć aż za dużo odnośnie tego, co się działo między Lyanną i Rheagarem zanim uciekli/Lya została porwana. Może dlatego udał się na Mur? By odpokutować? Albo bał się pytań, jakie mógłby zacząć zadawać Ricard (ich ojciec w sensie)?

Apacz napisał/a:
- to chyba jedyna z potencjalnych obietnic, która mogłaby ewentualnie być rozpatrywana jako w miarę realna alternatywa. Ale znów - mam wrażenie, że mało kto leżąc na łożu śmierci tak bardzo przejmowałby się tym, co się z nim stanie po śmierci. Z reguły bardziej nas wtedy chyba jednak zajmują żywi, których na tym świecie zostawiamy.

Poza tym, wszystkich Starków w kryptach chowali, więc jakie podstawy miała Lyanna by sądzić, że jej tam nie pochowają?
Gdyby prosiła o pochowanie w jakimś 'niestarkowym' miejscu to jeszcze bym zrozumiała, ale tak?
Poza tym biedy Ned strasznie się dręczy poświęceniem, którego dokonał by spełnić obietnicę Lyanny, pochowanie jej w krypcie miałoby być takie trudne?Tez nie bardzo.
_________________

Draco dormiens nunquam titillandus.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 7:13    

Cytat:
Poza tym, wszystkich Starków w kryptach chowali


To akurat nie do końca było tak. Gdzieś na początku GoT jest wspomniane, że w kryptach byli chowani tylko lordowie Winterfell, ale Ned zrobił wyjątek dla swojego rodzeństwa, bo ich bardzo kochał i nie wyobrażał sobie pochowania ich gdzie indziej :)

EDIT:
Dobra, przyznaję się, mój błąd. To nie było wspomniane na początku GoT tylko na końcu. Oto fragment:

Cytat:
A oto mój dziadek, lord Rickard, stracony przez Szalonego Króla, Aerysa; obok niego spoczywają jego córka, Lyanna, i jego syn, Brandon. Nie ja, inny Brandon, brat mojego ojca. Nie powinni mieć pomników, które stawia się tylko królom i lordom, ale ojciec kazał ich wyrzeźbić, ponieważ bardzo ich kochał.


Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie był to czyn wymagający od Neda wielkiego poświęcenia :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Apacz 



Dołączył: 17 Sty 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-12-2012, 7:20    

OK, ale naprawdę śmieszne by było, gdyby to własnie o obietnicę takiego wyjątku prosiła go Lyanna na łożu smierci. ;)
_________________
The North remembers that Winter is coming
 
 
Alveaner 



Dołączyła: 06 Sty 2008
Wysłany: 10-12-2012, 7:25    

A, no to przepraszam. ;)
Ale naprawdę dotrzymanie tej obietnicy miałoby być dla Neda takie ciężkie, że przez następne kilkanaście laty by się tym zadręczał?
Jeszcze bym może zrozumiała, jakby inni czynili mu nieustanne wyrzuty z tego powodu, ale przecież nic takiego nie ma miejsca.
_________________

Draco dormiens nunquam titillandus.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 7:29    

Jak najbardziej się z Tobą zgadzam Apaczu. Nie miałam zamiaru bronić teorii jakoby Lyanna prosiła Neda na łożu śmierci o pochowanie jej w rodowych kryptach- jestem bowiem zagorzałą (jak już chyba ze sto razy napisałam) zwolenniczką teorii o Lyannie i Rhaegarze jako rodzicach Jona. Po prostu chciałam wprowadzić do naszej dyskusji tzw. sprostowanie :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Lothluin 



Dołączyła: 09 Gru 2012
Skąd: Kraków
Wysłany: 10-12-2012, 8:03    

Alveaner napisał/a:
Moim zdaniem Jon też nie jest czarnowłosy dałabym sobie rękę uciąć, że nigdzie to nie jest napisane. Za to jest na pewno wspomniane, że jako jedyni z Aryą są podobni do ojca i odziedziczyli po nim wygląd (a Arya na pewno miała brązowe włosy), więc przypuszczalnie Jon też (nawet wydaje mi się, że było to gdzieś wspomniane tylko nie mogę tego znaleźć).


Jedyne co znalazłam jak dotąd
Cytat:
Oczy Jona były szare, prawie czarne, [...] Jon był smukły i ciemnowłosy

O podobieństwie między Aryą i Jonem tylko tyle
Cytat:
Oboje odziedziczyli rysy ojca. Tylko oni.

Tak, Arya miała brązowe matowe włosy, przy Nedzie też napisane było, że ma brązowe długie loki i tylko przy Jonie napisane "ciemnowłosy" oraz bodajże przy Theonie. Oczywiście to może być moja nadinterpretacja ale jak była prośba o fragment to akurat znalazłam :)
 
 
Vuko 


Dołączył: 24 Kwi 2012
Wysłany: 10-12-2012, 9:08    

Zacznijmy od tego że Lyanna nie była kobietą, którą można było od tak zgwałcić. Ewentualnie mogłoby do tego dojść, ale delikwent na sto % obudziłby się z nożem w brzuchu.

A gdyby Jon był synem Roberta, to Ned na pewno powiedziałby mu o tym (Lyanna też chciałby tego), a Robert w momencie otrzymania takiej informacji od razu by go usynowił i zrobił swoim dziedzicem i Korony.

Jon co najwyżej może być synem Neda (jakieś 1% szans), a na 99% jest synem L i R.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 10-12-2012, 9:14    

Tym, co najbardziej nie pasuje mi w teorii Ned=ojciec Jona jest to, jak bardzo starał się unikać tematu pochodzenia swojego bękarta. Gdyby to było jego dziecko to chyba nie reagowałby tak alergicznie... Moim zdaniem jedynym wyjaśnieniem na jego zachowanie jest po prostu to, że nie chciał kłamać więcej niż musiał, więc po prostu wolał przemilczeć...
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Melisandre 


Dołączyła: 22 Maj 2012
Wysłany: 11-12-2012, 3:11    

Kurczę, rozpisałam się, a nie zdołało sie wysłać i moją prace diabli wzięli. Napiszę skrótowo.
Teoria Brandon + Lyanna ? Jestem na nie. Powód ? Zero wskazówek w książce. Do tego nie wiem czy Ned nie miałby wyrzutów do brata o ten fakt. A Rhaegar nie miałby po co trzymać jej w wieży. Chyba, że był przekonany, ze jest z nim w ciązy.
Benjen + Lyanna juz jest bardziej prawdopodobna, jednak ma równiez spore luki. Bardziej możliwe wydaje mi sie to, że Banjen po prost wiedział co tak naprawde sie stało, bo Ned mu ufał, a zwyczajnie musiał się komuś 'wygadać'. Juz to gdzies pisałam, ze możliwe, ze Jon dowiedziałby sie o swoim pochodzeniu od wujka.
Tyle tych kazirodczych myśli fanów, ze nie zdziwię się, gdy przeczytam teorię, ze Ned + Lyanna = Jon

Gwałt dokonany przez Roberta ? Ned nie wyrażałby sie dobrze o swym przyjacielu i choćby głęboko - kryłby uraze.

Co do alergiczności Neda wspomnianej przez karwis_ - Równie alergiczny był na wspomnienie przez Catelyn o Asharze Dayne. Moze wbrew pozorom ona ma coś z tym wspólnego ?
_________________
For the night is dark and full of terrors.
 
 
karwis_ 



Dołączyła: 07 Sty 2012
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 11-12-2012, 8:37    

Cytat:
Równie alergiczny był na wspomnienie przez Catelyn o Asharze Dayne


Chyba gdzieś już czytałam taką teorię, ale teraz to sobie przemyślałam i wydaje mi się, że ona może mieć jakiś sens. Otóż mogło np. być tak: Ned zdradził Cat z Asharą (bo powiedzmy ją kochał) i ta faktycznie zaszła w ciążę. Jednakże w książce jest fragment, który mówi, że Ashara rzuciła się z wieży po stracie dziecka. W sumie by pasowało aczkolwiek jest kwestia, którą podnoszą przeciwnicy tej teorii: nie do końca pasują ramy czasowe. Ale dzięki temu, kiedy Ned powiedział, że zhańbił Cat nie mijałby się on tak bardzo z prawdą :)
_________________
Wymyśliłam Cię, nocą przy blasku świec...
 
 
Mona72


Dołączył: 21 Gru 2012
Wysłany: 21-12-2012, 8:57    

Witam,
od dawna śledzę forum bo uwielbiam PLiO. Znalazłam w I tomie str.127 (nowe wydanie) , gdy Jon udawal sie wraz ze swoim stryjem na Mur, w rozdziale Tyriona taki fragment. "...., Tyrion zaś w towarzystwie Benjena Starka i jego siostrzeńca skręcił na północ." Nie wiem czy to przejęzyczenie czy złe tłumaczenia, ale jest napisane siostrzeńca. Nigdzie dalej nie spotkałam się z tym określeniem więcej.
 
 
rasmor 



Dołączył: 17 Gru 2012
Skąd: Bełchatów
Wysłany: 21-12-2012, 10:25    

Jedno jest pewne: Jon ma rodzica Starka

Co do RT+L=J możliwe ale myślę że Jon miałby coś ze smoka np. srebrne kosmyki włosów.

RB+L=Jon jak dla mnie mało prawdopodobne ale wszystko możliwe

Jon zawsze może być synem Neda w końcu on sam podaje go za swojego bękarta więc czemu mu nie ufać :)

Hmm myśląc o Starkach pomyślałem o Rickardzie Starku - no cóż skoro już są wymyślane teorie o kazirodczych związkach na północy to dlaczego nie pomyślec o tym że senior Starków w drodze po syna do KP nie miał przygody? Albo w samej KP z żoną Obłąkanego Króla? Szalone ale coż :]

Co do wypowiedzi Mony to myślę że to tylko literówka :>
_________________
Dębie w żelazie strzeż mnie pilnie, bo śmierć mi inaczej i piekło niechybnie
 
 
Matheo 



Dołączył: 15 Lis 2012
Skąd: Sz-n
Wysłany: 22-12-2012, 4:43    

Zdecydowanie jestem zwolennikiem teorii, że matką jest Lyanna, a ojcem Rhaegar. Za tą wersją przekonuje mnie cała tajemniczość nie mówienia o matce Jonowi. Również gdy odjeżdża na mur, sądzę, że dla młodego Snowa mógłby to być lekki szok, że nie jest synem Neda. Ku tej teorii skłania mnie również fakt tak często przypominanych błagań Lyanny. Chodziło o opiekę nad synem. Wreszcie fałszywa tożsamość dla zapewnienia mu bezpieczeństwa, przed opojem i barbarzyńcą Robertem z Końca Burzy. No i jakoś tak hmm... nie chce mi się wierzyć, że Eddard z rodu Starków odłożyłby swój honor na półkę i zdradził małżonkę.

Nigdzie nie są opisane "krzyżówki" smoków z wilkorami, także nic na ten temat nie możemy wnioskować po wyglądzie Jona. Białe włosy mogą być także efektem częstego kazirodztwa, ale nie oznacza to, że potomek Rhaegara może być czarnowłosy. Także fakt, że Jon poparzył swą dłoń niczego nie dowodzi, gdyż wystarczy tylko spojrzeć jak zginął Viserys.
_________________
Granatowo-bordowy świat
 
 
Direwolf 



Dołączyła: 26 Lut 2012
Skąd: prawie Nysa
Wysłany: 24-12-2012, 12:34    

Matheo napisał/a:
Chodziło o opiekę nad synem. Wreszcie fałszywa tożsamość dla zapewnienia mu bezpieczeństwa, przed opojem i barbarzyńcą Robertem z Końca Burzy.
Zgadzam się. ;-)

Jak dla mnie kolor włosów Jona ma najmniejsze znaczenie. Wśród Targów zdarzali się ciemnowłosi, chociażby córka Rhaegara - Rhaenys. ;) Jak dla mnie Jon na pewno jest synem Lyanny i Rhaegara. :D
_________________
DeviantART
Miodek! :D
 
 
WinterIsComing 



Dołączyła: 26 Gru 2011
Wysłany: 20-04-2014, 3:17    

Lothluin napisał/a:
Czy, jeżeli Jon jest synem Targaryena, nie powinien poświęcać mu choć trochę więcej czasu? Przecież dzień w dzień patrzyłby na jego syna.

Wydaje mi się, że Nedowi zależało głównie na Lyannie i to dlatego ona jest uwzględniona we wspomnieniach. To właśnie jej obiecał.
Ma to też być wielka tajemnica sagi więc gdyby było jakieś wspomnienie Neda o Rhaegarze mogłoby to popsuć Martinowi plany :P .

Osobiście uważam, że L+R=J jest bardzo prawdopodobne. Choćby tylko czytając te fragmenty:
Cytat:
- Robert nigdy nie wytrzyma w jednym łóżku - Lyanna powiedziała mu to pewnej
nocy w Winterfell, dawno temu, kiedy ich ojciec obiecał jej rękę młodemu Lordowi z Końca
Burzy. - Podobno ma już dziecko z jakaś dziewczyna z Yale. (...) - Miłość jest słodka, najdroższy
Nedzie, ale nie potrafi zmienić natury człowieka.
(...)
lecz Ned Stark dotrzymywał
obietnic. Przypomniał sobie obietnice, które złożył Lyannie, zanim umarła, i cenę, jaka
zapłacił za ich dotrzymanie.

(...)
Cytat:

Obiecaj mi, Ned, wyszeptała kamienna postać Lyanny. Z wieńcem
jasnoniebieskich róż płakała krwawymi łzami

(...)
Cytat:
Robert żartował właśnie z Jonem i starym lordem Hunterem, kiedy Książę okrążał
pole turniejowe po ostatnim pojedynku, w którym pokonał ser Barristana. Ned pamiętał tamta
chwile. Wszyscy zamarli w bezruchu, widząc, że książę Rhaegar Targaryen mija żonę,
dornijska księżniczkę Elie Martell, i składa wieniec na kolanach Lyanny, najpiękniejszej
wybranki. Wciąż go widział: wieniec upleciony z zimowych róż o płatkach błękitnych jak
mróz.
Ned Stark wyciągnął rękę, by chwycić kwiaty, lecz pod jasnoniebieskimi płatkami
czekały ukryte kolce. Poczuł, jak wpijają się w jego dłoń, dostrzegł stróżkę krwi, która
spływała po jego palcach, i obudził się drżący w ciemności.
Obiecaj mi, Ned, wyszeptała jego siostra na łożu śmierci. Kochała zapach zimowych
róż.


Zastanawiałam się ostatnio nad innym fragmentem z GoT.:
Cytat:
Kilka dni temu wziął Neda na bok i pokazał mu złoty medalion w kształcie róży. W środku nosił miniaturowy portret w stylu myrijskim, portret ślicznej dziewczyny o oczach łani i brązowych włosach, które opadały kaskada na jej ramiona. Renly dopytywał się, czy dziewczyna przypomina kogoś Nedowi, i wydawał się rozczarowany, kiedy ten wzruszył tylko ramionami. Wyznał mu później, że owa dziewczyna jest Margaery, siostra Lorasa Tyrella, lecz byli też tacy, dodał, którzy twierdzili, że jest ona podobna do Lyanny. Ned zaprzeczył wtedy. Zastanawiał się, czy to możliwe, aby lord Renly - tak bardzo podobny do młodego Roberta - zapałał namiętnością do dziewczyny, która w jego wyobraźni miała być młoda Lyanna? Wydało mu się to niezwykle dziwne.

Jeśli, jak chcą nas przekonać scenarzyści w serialu, Renly miałby być bliżej związany z Lorasem, to dlaczego miał w posiadaniu medalion z podobizną jego siostry ? Dla zmyłki :P ?
_________________
"... Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
 
 
Torrhen Stark 



Dołączył: 12 Lut 2013
Skąd: Wieluń
Wysłany: 20-04-2014, 4:17    

Cytat:
Jeśli, jak chcą nas przekonać scenarzyści w serialu, Renly miałby być bliżej związany z Lorasem, to dlaczego miał w posiadaniu medalion z podobizną jego siostry ? Dla zmyłki :P ?


Bo chciał by Robert zakochał się w przypominającej jego największą miłość Margaery Tyrell i uczynił ją nową królową w miejsce Cersei. Ciekawe czy Renly zdążył zainteresować Roberta młodziutką Tyrellówną?
_________________
Valar morghulis
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Design by Tishaia for Ogień i Lód. Direwolf by Herrmagermilch.
Protected by BOWI Group.


phpBB & Przemo